Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 czerwca 2012

*58 doenergetyzuj się ciachem:)



CIASTECZKOWA ENERGIA



1 szklanka nasion słonecznika
1 szklanka nasion lnu
2 szklanki orzechów włoskich
1,5 szklanki suszonych wiśni
4 daktyle
3
banany
1 szklanka nasion dyni
½ szklanki kokosu
¼ szklanki płatków owsianych
½ szklanki suszonych jagód
szczypta soli
1
łyżka sproszkowanej macy


Orzechy i nasiona słonecznika namoczyć. Zmiksować razem z bananami i wiśniami, dodać resztę składników i wymieszać. Suszyć w dehydratorze.

Smacznego:)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

*56 szczotkowanie ciała na sucho

Dzisiaj coś o jednym z zabiegów, które uwielbiam całą sobą -

szczotkowanie ciała na sucho

moja ukochana towarzyszka:


Moja szczota kosztowała chyba z tego co pamiętam jakieś... 8 złotych? rączka wysuwa się z części głównej szczotki, dlatego ciało możesz zrobić małą częścią, a potem dodinksować rączkę i wyszorować plecy.

Czym poza szczotką możemy się szorować?


motywów do szczotkowania w drogeriach znajdziesz mnóstwo. Ja w Rossmann-ie znalazłam całą półkę. Mam szczotkę, ale mam też rękawicę pod prysznic. Możesz kupić gąbki, gąbeczki, szczotki mniej lub bardziej twarde... do wyboru do koloru.

Co zyskujemy?

Tu z całą rozpiską korzyści wychodzi autorka bloga.

"
  • dzięki szczotkowaniu na sucho skóra pozbywa się wewnętrznych toksyn, wydalane jest wtedy około pół kilograma takich niepotrzebnych substancji,
  • przyspieszenie procesu oczyszczania ciała podczas oczyszczania z jednoczesnym odciążeniem wątroby,
  • masowanie pomaga w odstresowaniu, rozluźnieniu napięcia mięśni,
  • redukcja lub częściowe zredukowanie cellulitu (masaż rozbija tłuszcz i inne zalegające substancje),
  • usunięcie martwego naskórka,
  • poprawienie kolorytu skóry, nadanie jej swoistego połysku,
  • zmniejszenie lub całkowita redukcja opuchlizny (głownie chodzi tu o objawy puchnięcia, ciążenia i drętwienia nóg, serce broni się przed zatorem i w przypadku zatkania czy zatrucia układu opuchlizny na początku tworzą się jak najdalej od tego organu: dłonie, stopy, nogi),
  • odblokowanie porów,
  • ujędrnienie skóry,
  • pobudzenie, odtrucie i oczyszczenie układu limfatycznego,
  • lepsze samopoczucie,
  • mniejsze lub całkowite zlikwidowanie wrastających włosków w depilowanych częściach ciała"

Kiedy szczotkować?

I tu jest różnie. Natalie Rose mówi "rano". Po przebudzeniu. I ja na początku stosowałam te zabiegi rano, ale będę szczera - rano, to ja zazwyczaj się spieszę a szczotkowanie jednak chwilkę zajmuje, a wiadomo, że rano te nawet 5 minut to błogosławieństwo. Więc z pór porannych przeniosłam zabieg na godziny "przedkąpielowe". I moja skóra i samopoczucie zyskują na tym tak samo jak na szczotkowaniu porannym. Nawet nie wiem, czy nie lepiej, bo potem się wyprysznicuję, pod prysznicem jeszcze dołączę masaż rękawicą kąpielową, a potem wklepię oliwkę HiPP i moje ciało piszczy z zachwytu:)



Jak szczotkować?
ZASADY SĄ 2:
  1. RUCH DOSERCOWY (zgodnie z biegiem limfy -> doły podkolanowe do pachwin do splotu; z palców rąk do dołu łokciowego -> do węzłów pachowych)
  2. KAŻDY RUCH POWTARZAMY MIN. 2 RAZY
Zaczynamy od podeszwy stóp, od palców do pięty, potem od części grzbietowej stopy, od palców do kostek, wzdłuż goleni do dołu podkolanowego, powierzchnia ud (jak masz z tłuszczykiem po wewnętrznej części ud skup się na tych miejscach szczególnie i dodaj dodatkowe ruchy kuliste, oczywiście również wszystkie ruchy DOSERCOWO), potem pośladki (kuliście), a potem tułów (kierunek wyjątkowo w dół do pępka). Ja przejeżdżam w okół brzucha tak jak lecą jelita, żeby dodatkowo poprawić trawienie. A potem kończyny górne - część dłoniowa od palców do linii nadgarstka, część grzbietowa od palców do linii nadgarstka, a potem wzdłuż przedramienia do dołu łokciowego i ramię przez mięśnie naramienne do dołu pachowego.

Ile szczotkować?
I znów wiedza od Pani z w/w bloga:

"Po około 3 lub 4 miesiącach (choć sądzę, że tak naprawdę zależy to od indywidualnego stanu całego ciała) poczujemy się o niebo lepiej. Po wspomnianych trzech miesiącach układ limfatyczny zacznie działać bardzo sprawnie, dlatego potem można szczotkować się 2–3 razy w tygodniu. Ale gdy poczujemy, że dopada nas choroba, osłabienie należy – profilaktycznie – powrócić do codziennego szczotkowania ciała."


-------------------------------------------------------

A poza tym? Głodówki nadszedł czas. Przede mną woda z cytryną i oczyszczamy cielsko i duszę.

Trzymać kciuki!
:)



piątek, 25 maja 2012

*46 lody, shake, przekąski:)

śniadaniowa sałatka owocowa

 
 wyszło tego caaaały talerz, a na tym talerzu jest tylko po jednym:
- 1 banan
- 1 kiwi
- 1 pomarańcza

zapycha, a jest pyszne i bogate w same cudowne rzeczy: witaminki, minerałki, enzymki, przeciwutleniacze... wielki skarb śniadaniowy:))


shake truskawkowo - bananowy



- banan
- kilka mrożonych truskawek
- woda

wszystko wziuuuum do blendera

jeśli chcemy w wersji lody truskawkowo - bananowe, wtedy dodajemy minimalnie wody:)



pyszne bananowe kakao




- mleko sojowe (wg tego ile chcesz kakao, ja dałam pół szklanki)
- banan
- 2 łyżki karobu

mix w blenderze:) jak chcecie na zimno to dodajcie kostki lodu:)

sprawcy całego "zamieszania" lodowo - kakaowego:





i jeszcze chciałabym się z Wami podzielić moimi przekąskami - duuużo się mówi o wykwintych daniach, a ja podejmuję się tematu smacznych przekąsek. Bo ważne jest, gdy ssie w żołądku, by po 1. napić się wody - może nie jesteś głodny, tylko chce Ci się pić? Napij się szklankę wody z cytryną, poczekaj z pół godzinki i zobacz czy głód wróci czy nie. A jak wróci, a w okół batony, czekolady czy jogurty - od razu zapomnij! Zobacz jaką cudowną przekąskę możesz otrzymać
po 1. po niższej cenie
po 2. jest tej przekąski więcej niż 1 mały baton, a daje duuużo więcej energii, wartości odżywczych i witamin niż batonik oblany czekoladą, czy z jakimiś musli
po 3. odżywia ciało, mózg i duszę. 
po 4. autentycznie Cię karmi, a nie tylko "chwilowo ucisza"

JABŁKO


cały kubek przekąski z zaledwie JEDNEGO JABŁKA! Czyż to nie cudowny widok?:)

TRUSKAWKI


sezon na truskawki skarby! zajadać! ja jem bez dodatków, tak jak widać, natomiast jak już musisz mieć "słodko" to użyj stewi. :))


smacznego popołudnia!:)

środa, 23 maja 2012

*44 Choco Laca Maca

 Aaaaa!
Tu, tu, kliknij TU

Idealna pychota na słoneczne, gorące dni:)



Dziś wieczorem, po spacerze, uśmiechnął się do mnie ktoś, kogo uśmiechu bym się nie spodziewała.
Dziękuję Ci :)

wtorek, 22 maja 2012

*43 ŚWIATOWY DZIEŃ ZWIERZĄT


I znów "Vege Viva!", bo z okazji Światowego Dnia Zwierząt  chcę żeby było o zwierzakach:)

"Pacjenci z łapanki"

W Warszawie funkcjonuje "Kotteria", gdzie lekarze weterynarii leczą koty które są bezdomne.

Koty są łapane, przewożone na ulicę Chrzanowskiego 13.

"...poddany wstępnej klasyfikacji, przeniesiony do przestronnej klatki wystawowej - a tych jest w Koterii aż 50, przy czym nierzadko rozstawione są tzw. dostawki - i kotka czy kocur zaopatrzony w wodę, jedzenie i kuwetę czeka na swoją kolej. W tym czasie jest wciąż obserwowany, czy nie zdradza objawów, które mogłyby go dyskwalifikować z zabiegu.
Prócz kastracji zwierzę jest odrobaczane i zabezpieczane przeciwko pchłom i kleszczom. Ma czyszczone uszy, sprawdzany stan uzębienia. Nieraz zdarza się, że wykonywane są też inne zabiegi chirurgiczne, jak amputacja ogona czy uszkodzonej gałki ocznej. Kotki przechodzą siedmiodniową, a kocury dwudniową rekonwalescencję, o ile nie było żadnych komplikacji wymagających dłuższego postępowania pooperacyjnego. Założeniem jest wypuszczenie zwierzęcia, które od momentu powrotu na swoje terytorium może wrócić do normalnego życia, bez żadnego ryzyka."

Możecie pomóc.
1. Jako wolontariusze.
2. Pomoc wirtualna.
3. Pomoc w łapankach.
4. Pomoc finansowa lub 1% podatku (KRS 0000286138)
5. Kupcie przedmioty z koteriowego allegro - jako użytkownika wpisz koteria.


A żeby było lepiej, w te upalne dni, zróbcie sobie pyszny sorbet własnej roboty:)


kilka mrożonych truskawek
1 mrożony banan
odrobina wody

wszystko w blender i szamać :))


Pamiętajcie o naszych małych braciach i siostrach zwierzakach, dbajcie o siebie i uśmiechajcie się jak najwięcej! :)



piątek, 18 maja 2012

*39 zielony poranek, sushi na obiad i 3 urodzinki:)

Skarby!
Jak dzisiaj smacznie u mnie w domu! Sami zobaczcie!

śniadanie: Zielono mi w kubeczku:)


1 banan
2 kiwi
resztka szpinaku, którą miałam w lodówce
3/4 liście sałaty
trochę wody

Najpierw zielenina w blender + trochę wody, a potem dodajemy resztę:)
wypijamy ze smakiem:)


a na obiad - SUROWE SUSHI <3






składniki widzicie na pierwszym i drugim zdjęciu:)
pomidor
rzodkiewka
ogórek
sałata
awokado
cukinia
musztarda Dijon
3 listki nori sushi

smarujemy dwa skrajne kawałki nori musztardą (ale uważajcie, bo ja miałam baaaardzo ostre;)), kroimy składniki wzdłuż, na jedną stronę nakładamy jakie składniki chcemy i zwijamy od tej strony na którą ponakładaliśmy nasz farsz:) dzięki musztardzie mnie się super kleiło:)

smakowało przegenialnie! trochę ostro, na przyszłość muszę używać mniej musztardy, albo w ogóle pomyślałam, że zrobię sushi z przepisu Natalie Rose i "kremistość" zapewnię sobie jakąś awokadową mazią;) eksperymenty przede mną:)



I jeszcze jedna ważna rzecz - moja psia miłość ma dzisiaj 3 urodzinki:) dostał zabawkę i od kilku godzin lata po mieszkaniu za piszczącą czerwoną piłką football'ową ;) drugie psie kochanie ma też za niedługo urodzinki, więc wesoły, piszczący okres w naszym domu:) oczywiście prezenty należy kupować w ilości podwójnej, bo jak to tak kupować tylko dla jednego? Niedopuszczalne!;)

Całuję Was wieloowocowo!:):*

czwartek, 17 maja 2012

*38 Alkohol i sorbet:)

Skarby! Dzieńdoberkowebardzo!:))

Dzisiaj conieco o moich ostatnich doświadczeniach z przebrzydłym panem alkoholem.

Otóż, to co tam można przeczytać na forach albo wikipedii o alkoholu, o ilościach kalorii itd to jedno - nie będę tutaj tego powtarzać.
Ja bardziej chciałabym się zająć kwestią tego po co w ogóle po to sięgamy.

Tydzień temu wspominałam Wam, że na mojej uczelni była wielka impreza. Mieliśmy wolne od nauki, zorganizowano imprezy u nas na campusie. Się działo.
Pojechałam we wtorek do znajomych do mieszkania żeby posiedzieć zanim pójdziemy na campus.
Oczywiście, absolutnie nie tknęłam alkoholu.

Skończyło się tak, że znajomi od 18 do 22 pili. A ja na to patrzałam z boku. I się przeraziłam.
Ja też tak kiedyś wyglądałam?
Też tak piłam?
Po co ja to robiłam?

Sięga się po alkohol z wielu powodów.
Dla towarzystwa.
Bo smutno.
Bo trzeba coś uczcić.
Bo impreza.
Bo rodzinny meeting.
Bo grill.
Bo domówka.
Bo chłodne piwko na ciepły wieczór.
Bo spotkanie po latach.
Bo...
Bo...
Bo...

To czego doświadczyłam wtedy natychmiastowo mnie otrzeźwiło. Już wiem, że po alkohol sięga się zawsze z jakiegoś powodu. A nie można rozwiązywać problemów będąc pod wpływem. Nie można traktować go jako ucieczki od kłopotów. Nie można się racjonalnie bawić będąc pod wpływem. A poza tym... zauważyliście jak się wygląda po pijaku? Nienawidzę zdjęć na których mam pijane oczy. Po oczach zawsze widać wszystko. A jak się śmierdzi...

Nie, nie i jeszcze raz nie.

Panu alkoholowi, po kilku doświadczeniach jakie miałam okazję z nim mieć, mówię zdecydowane żegnam.

p.s.
A co powiecie na sorbecik?:)


Mrożone owoce siup do blendera - mix i jemy :)
Smacznego :*

środa, 16 maja 2012

* 37 Marchwiowy szejk i moje dziwactwo:)

"Serce obawia się cierpień [...] Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia..."
— Paulo Coelho



dziś na pierwszym planie - MARCHEWKOWY SZEJK 


szklanka świeżego soku z marchwi
1 banan
1 gruszka
1 kiwi

Robimy mix i wypijamy z uśmiechem na pyszczku:)


A ja? A ja idę wyszukać na swoich półkach "Mistrza i Małgorzatę" Michaiła Bułhakowa.
Po co? Bo mam cel, by przebrnąć dokładnie, bez stresu przez wszystkie lektury szkolne. Wiem, wiem, 23letni świr któremu się zachciało cofać do lektur. Cóż, Kochani - ja zawsze kochałam "Dzieci z Bullerbyn" albo "Anię z Zielonego Wzgórza", nie wspominając już o Pippi! W liceum z przejęciem czytałam "Dżumę", "Proces", "Cierpienia Młodego Wertera", czy "Lalkę". Teraz chcę przez to wszystko przejść jeszcze raz. Dla siebie i... dla moich przyszłych dzieci, którym będę mogła pomóc w wypracowaniach na język polski;)



W każdym z nas jest dziecko, każdy ma swoją pasję i swoje wartości, z których pod wpływem świata zewnętrznego rezygnuje. A ja nie rozumiem, czemu z tego rezygnujemy?

Najważniejsza zasada na świecie - bądź sobą!

Gdy odkryjesz siebie w sobie wtedy będziesz najszczęśliwszym człowiekiem na świecie!:)
I ja właśnie przed Wami odkrywam jedno z moich dziwactw - lubię wracać do książek. Bo wierzę, że książki przynoszą mądrość. I z każdej możemy wycisnąć coś życiowo przydatnego:)

Owockowego popołudnia skarby!

:*

niedziela, 13 maja 2012

*34 "pieczone" jabłka i troszeczkę pozytywnego kopniaka:))

Witajcie Kochaaaaaaaaani! :)

W książce Natalie Rose znalazłam przepis na "pieczone" jabłka - oczywiście wypróbowałam, bo jakżeby inaczej. A więc po zrobieniu prezentowały się tak:



1 jabłko pokrojone w plasterki
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki mielonych goździków
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 łyżki syropu klonowego, albo surowego miodu

Mieszamy wszystko oprócz jabłek oczywiście, nakładamy miksturę na plasterki i szamamy:)

Można jeść od razu, ale jak się poczeka z 2 godzinki to jabłka przesiąkają tym smakiem przypraw i jest też cudowne!
Pieści podniebienie, a dla ludzi, którzy kiedyś jedli pieczone jabłka będzie idealnym deserem, bo nie ma w smaku żadnej różnicy oprócz takiej, że wersja w/w jest zdrowsza, żywsza i daje nam czystą, piękną energię!!! :))




A teraz odrobina inspiracji:
Znalazłam wczoraj genialną osobę - na facebook'u znajdziecie ją jako Raw Rebecca, a jej blog znajdziecie tutaj 


Niesamowicie obrazowo pokazuje jak szybko można zmienić siebie, swoje ciało, swoje życie za pomocą jedzenia surowych warzyw i owoców i picia soków:)
Link do którego Was pokierowałam jest akurat do części bloga w której jest napisane "Kim jest Rebecca" i spójrzcie jak zmieniła się w przeciągu 7 miesięcy. Inspirujące, prawda? Ale uważasz, że nie wystarczająco?
Wejdź tutaj . Pepsinka inspiruje w bardzo dosadnych słowach (cytując)

"Nie jedz przetworzonego gówna, bo umrzesz od tego z brzydkim i śmierdzącym wnętrzem. Jedz ładne, proste rzeczy, żebyś się mogła swoją kupą przed wszystkimi pochwalić. I niech ona będzie nawet ogromna, ale świeża i oczyszczająca dla twoich trzewi, a nie te spieki bolesne co je w ubikacji zostawiasz po jedzeniu rzeczy z półek hipermarketu w kolorowe beznadziejne marketingi opakowane."

Jest genialna? Owszem, jest genialnym Pepsinkiem. Powiem więcej - każdy z Was jest genialnym, cudownym człowiekiem, jeśli postanowiłaś/eś postawić na swoje zdrowie, życie i piękne wnętrze, a nie na proste, brzydkie i nie żywe jedzenie łatwe do ściągnięcia z półki w supermarkecie opakowane w kolorowe pudełeczka i naładowane niewidzialną, zabijającą nas chemią.
Jeśli jesteś taką osobą, która nie poszła na łatwiznę i wykazujesz coś "ponad" to powiem coś, co może nie jest dla Ciebie ważne, ale INSPIRUJESZ TAKIE OSOBY JAK JA! Swoją postawą, swoim podejściem i postanowieniem. Jesteś niesamowitym, motywującym człowiekiem! Jestem z Ciebie dumna! I jest to dla mnie zaszczyt Cię poznać! :)


mój "popcorne" przed TV ;)


Słuchajcie - codziennie rosną na sile, bo jesteście. Bo macie doświadczenie, bo macie pasję, bo widzicie sens. Bo traktujecie to jak styl życia, a nie jako dietę p.t. "zrzuć w miesiąc 30 kg, a potem znowu jedz śmieci i wpadnij w efekt jojo".
Jesteście niesamowicie mądrymi i wartościowymi osobami. Macie dobre, piękne serca i wrażliwość na innych. To inspiruje mocniej niż jakiekolwiek certyfikaty czy dyplomy. 
Wasze zewnętrze i wewnętrzne przemiany są świadectwem Waszej dojrzałości, bo tylko dojrzały, piękny człowiek jest w stanie zrobić w swoim życiu rewolucję, zrezygnować praktycznie ze wszystkiego co je się w naszym świecie i rzucić sobie wyzwanie na resztę swojego życia, by jeść mądrze, by jeść zdrowo, by być czystym nie tylko na zewnątrz, gdy umyjesz się mydłem, ale przede wszystkim, być naturalnie czystym wewnątrz, bez jakiś herbatek przeczyszczających czy wspomagaczy tabletko-saszetkowo-podobnych.

I to będzie jedna z 5 moich rzeczy za które codziennie dziękuję - będziecie to WY. Wszyscy i każdy z osobna. Za to, że jesteście żywą reklamą, że surowe życie to najcudowniejsze co człowiek może dla siebie zrobić:)

Dziękuję Wam!



Uśmiecham się dzięki Wam, dzięki pysznemu jedzonku i dzięki rewolucji w życiu, którą sobie zafundowałam. Moje życie to dar, im bardziej w to wchodzę, tym bardziej to czuję!

Jestem szczęściarą!
:)



Cudownej, magicznej i smacznej niedzieli! :*

sobota, 12 maja 2012

*33 Bataty czyli słodkie ziemniaki:)


BATATY

100 g batatów zawiera: 1,2 g białka, 0,6 g tłuszczu, 21,5 g węglowodanów, 2,5 g błonnika, 320 mg potasu, 47 mg fosforu, 22 mg wapnia, 19 mg sodu, 13 mg magnezu, 0,7 mg żelaza, 2,5 mikrograma witaminy A, 0,04 mg witaminy B1, 0,1 mg witaminy B2, 0,06 mg witaminy PP, 0,22 mg witaminy B6, 25 mg witaminy C, 4 mg witaminy E (najwięcej wśród warzyw), 52 mikrogramy kwasu foliowego, 320 mg potasu, 47 mg fosforu, 22 mg wapnia, 19 mg sodu, 13 mg magnezu, 0,7 mg żelaza. Bataty zawierają również beta-karoten i polifenole, substancje o działaniu przeciwutleniającym.


Moja opinia? Wygląda i smakuje jak marchewka :)) ale same pozytywy, pyszne w sałatce, da się super nim najeść. Polecam:)


P.S.
Chcę być z Wami obecna codziennie, ale zbieram informacje na pewien temat, dlatego piszę od wczoraj tak krótko, bo nie chcę Was zarzucać przydługimi nudnymi postami:) lepiej teraz krótko i zwięźle, a później będzie wielkie BUM :)) Idę zjeść jabłko. Buziak:*

piątek, 11 maja 2012

*32 czyli jakiego kopa energetycznego dają zielone szejki:)

Witam Skarabeusze!

Dziś na własnej skórze poczułam jakiego kopa dają szejki.
Bo w planach dziś na 10 miałam 2 godziny tenisa. Pogoda w Polsce jaka jest widać - u mnie na Śląsku 27 stopni, piękne bezchmurne niebo, baaaardzo ciepło.
Tak więc po spacerku z psiakiem o 7 postanowiłam że wszamam szejka, który będzie lekki, a da mi energii na 2 godziny biegania z rakietą.

Kochani... ja codziennie jem szejka. Codziennie zielonego. Ale dziś... Nie wiem, chyba dołożyłam w te banany jeszcze energię z kosmosu, a kiwi naładowały się energią przez moje myśli;)

Mój szejk - garść szpinaku, 2 banany, 2 kiwi.
Nie dość, że jechałam NA ROWERZE na kort (ok. 20 minut), grałam bite 2 godziny, a potem wróciłam na rowerze oczywiście, to jeszcze jak przyszłam, poszłam na targ po owocki, potem wróciłam, poszłam z psiakami na spacer i i obiad jadłam 14:30.

7 godzin naładowana ponad miarę:D Cudowne uczucie:)




Niech moc banana będzie z Wami!
:)

środa, 9 maja 2012

*30 Mesajah, joga i surowe burgery:)

Na początek, by pozytywnie nastroić się na ten piękny dzień włączcie sobie i wsłuchaj się z zamkniętymi oczami w słowa którejś z piosenek Mesajah'a:






Ja dziś, dzięki 3dniowej imprezie na mojej uczelni mam to szczęście, że usłyszę Go dziś wieczorem na żywo:) Już czuję, że wyjdę naładowana pozytywami z tego koncertu:)

Druga sprawa: przepis na ziołowe "burgery" z salsą ze strony Mantra Zdrowia :)


Nie będę tutaj wypisywać składników - kliknij tutaj i sam wypróbuj:) zabłądź też w tą stronę bardziej i zobacz co jeszcze oferują:)


I ostatnia na dziś sprawa - postanowiłam co jakiś czas odkrywać przed Wami kolejne pozycje z jogi, na co wpływają, jak je wykonywać krok po kroku:)

Na sam początek - Tadasana (pozycja Góry).

"Jest to podstawowa asana. Wiele osób myśli, że góra jest łatwą pozycją, bo cóż może być trudnego w staniu na nogach. Wiele czasu spędzamy na nogach lecz najczęściej jesteśmy nieświadomi tego jak stoimy. Stoimy nierówno na stopach, często na jednej nodze, wypychamy brzuch, pochylamy barki i głowę. Stać w doskonałej równowadze, nieruchomo i świadomie jest bardzo trudno. Gdy stojąc zamkniesz na chwilę oczy, to poczujesz jak się poruszasz w różne strony. Każde wychylenie jest związane z powstaniem napięcia. Trzeba stać prosto, być w pełni wyciągniętym w osi pionowej i jednocześnie mieć rozszerzoną klatkę piersiową na całym obwodzie. Sztuką jest to zrobić, ale zachowując normalny oddech i rozluźnioną twarz. Gdy opanujesz dobrze tadasanę, to wiele innych pozycji będziesz wykonywał bardziej harmonijnie, np. pozycje stojące, pozycje odwrócone." [ze strony http://www.joga-joga.pl/pl102/teksty9/Tadasana]

1. Stań prosto, ręce wzdłuż tułowia, głowa patrzy przed siebie, stopy równo - paluchy i kostki obu nóg dotykają się.
2. Rozszerz palce stóp tak by wszystkie dotykały podłogi, rozłóż ciężar równomiernie na obu stpach.
3. Teraz zamknij oczy i wyczuj podeszwy stóp, oddychaj świadomie, skoncentruj się.
4. Podciągnij rzepki, napnij mięśnie ud, wyprostuj nogi.
5. Bądź świadomy obciążenia stóp - rób to równomiernie, zauważ czy nie masz złych nawyków np. przesadnego obciążania pięt, lub przechylania się na palce.
6. Opuść barki, skieruj palce dłoni do ziemi, wyobraź sobie, że głowa "wyrywa się" w górę, wyciągając cały kręgosłup, a palce dłoni ciągną do ziemi.
7. Oddychaj w tej pozycji przez minutę, świadomy energii jaka przepływa przez Twój kręgosłup.

[zdjęcie ze strony http://www.szkolajogi.com.pl]


Działanie:
- przy problemach z kręgosłupem
- rozciąga i uelastycznia kręgosłup
- wzmacnia biodra, kolana i kostki
- koryguje płaskostopie i wady postawy
- daje poczucie równowagi


A na koniec:
"Ci co znaleźli miłość prawdziwą! Swoje szczęście odnajdą.
Ci którymi nie rządzi chciwość, nie, Swoje szczęście odnajdą.
Ci co wiedzą co to uczciwość. Swoje szczęście odnajdą.
Masz przy sobie ludzi, którzy zawsze Ci pomogą. Murem staną za Tobą więc doceń to.
"
[Mesajah ft Kamil Bednarek "Szukając szczęścia"]

Skarbyyy, nasze szczęście jest tu i teraz! DOCENCIE TO! :))
Buziaki :*

poniedziałek, 7 maja 2012

*28 a coś o witarianiźmie i o mleku kokosowym

Na stronie Mantra Zdrowia (kliknij w nazwę, by przejść do strony) znalazłam mnóstwo fajnych informacji o jedzonku, jakieś pyszne potrawy i patrzę na zakładkę "Surowa dieta" i kliknęłam i tam znalazłam coś co już czytałam wielokrotnie, ale chyba ani razu w ciągu tych 28 dni nie wrzuciłam tego na bloga - czyli co to w ogóle jest ten witarianizm, jakie korzyści przynosi, kto go propaguje, gdzie znaleźć informację. Dlatego korzystając z uprzejmości strony Mantra Zdrowia pozwolę sobie Wam zacytować co tam znalazłam:




"Witarianizm czyli jedzenie na surowo oznacza spożywanie warzyw, owoców, nasion, orzechów i ziół w naturalnej i nieprzetworzonej formie lub po podgrzaniu w temperaturze nieprzekraczającej 47 °C.

Trochę historii

W 1930 roku przeprowadzono badania w Szwajcarskim Instytucie Chemii Klinicznej pod kierunkiem Dr Paul Kouchakoff, które miały dotyczyć wpływu żywności gotowanej i surowej na układ immunologiczny. Stwierdzono, że jeśli człowiek spożywa gotowaną żywność, jego krew reaguje natychmiast poprzez zwiększenie liczby białych krwinek. Jest to zjawisko znane jako leukocytoza pokarmowa i oznacza wzrost liczby leukocytów (białych krwinek) w krwi.

Od zawsze leukocytozę pokarmową obserwowano po każdym posiłku, uznano to jednak za normalną reakcję na jedzenie. Nikt nie wiedział dlaczego liczba białych krwinek wzrasta po spożyciu posiłku, ponieważ podobne reakcje wzrostu białych krwinek występują podczas zakażenia organizmu lub wpływu toksycznych substancji na organizm.

Dr. Kouchakoff przetestował  surową wodę, nierafinowaną sól, surowe warzywa, surowe  orzechy, surowy miód, surowe jajka, surowe mleko, surowe ryby, surowe mięso, masło i kwaśne mleko. Wszystkie te produkty nie ugotowane i nie podgrzane powyżej 47°C nie powodowały wzrostu białych krwinek w organizmie. Jednak ta sama żywność po obróbce termicznej spowodowała negatywną reakcję we krwi, czyli leukocytozę.

Dr Paul Kouchakoff odkrył także, że jeśli twój posiłek składa się z przynajmniej 49% gotowanej żywności to twoje ciało także reaguje na niego wzrostem stężenia białych krwinek. Gotowane potrawy lub podgrzane powyżej 47°C zmieniają swoją strukturę molekularną,  tracą około 20-30% witamin, makro i mikroelementów.

Jedną z pierwszych promotorek surowej diety w USA była Dr Ann Wigmore. Była autorką wielu książek i publikacji, założycielka -”The Ann Wigmore Natural Health Institut” i współzałożycielka – Hippocrates Health Institute . Była promotorką picia soku z młodych pędów traw. Kładła duży nacisk na detoks ciała jak i również na podejście holistyczne, które obejmuję ciało i umysł jako całość. Udało jej się wyleczyć z raka jelita grubego, alergii i innych dolegliwości.

Surowa dieta, samoakceptacja, życie w jak najmniejszym stresie i aktywność fizyczna stanowiły podstawę nauczania Ann Wigmore która zmarła w pożarze w wieku 85 lat. Do końca swych dni była pełna życia, nigdy nie chorowała i była bardzo aktywna fizycznie.

Obecnie do największych promotorów diety witariańskiej zaliczyć można między innymi: Dr.Gabriel Cousens (www.treeoflife.nu), Dr. Douglas Graham (www.foodnsport.com), Dr. Fred Bisci (www.anydoubtleaveitout.com), Angela Stokes (www.rawreform.com), Paul Nison (www.paulnison.com), Dawid Wolfe (www.davidwolfe.com), Frederic Patenaude (www.fredericpatenaude.com), Philip McCluskey (www.lovingraw.com) Kevin Gianni (renegadehealth.com), Shazzie (www.shazzie.com), Kate Magic (www.rawliving.eu), Victoria Boutenko (www.rawfamily.com)


Wszystko w odżywianiu na surowo powinno być zbilansowane. Ciągłe objadanie się orzechami, suszonymi owocami, używanie dużej ilości słodzików (agave), spożywanie pokarmów o zbyt późnej porze są częstymi błędami jakie popełniają niektóre osoby rozpoczynające tę dietę.


Podstawą w żywieniu na surowo powinny być świeże warzywa i owoce, a w szczególności zielone warzywa liściaste tj. jarmuż, szpinak, sałata, seler, pietruszka, kolendra. Pożywienie takie jak suszone owoce, orzechy, czekolada, witariańskie pizze, burgery  i przede wszystkim żywność gotowana powinny być traktowane tylko jako odskocznia od zdrowej i lekkostrawnej diety surowej.

Ważne jest także aby oprócz diety zapewnić ciału dużo ruchu na świeżym powietrzu, unikać stresu i „wypełniać swoją głowę” tylko pozytywnymi myślami.


Wpływ zbilansowanej diety surowej na twoje ciało:
Fizyczny:

- szybki i trwały spadek wagi;
- regeneracja całego układu pokarmowego, częste wyleczenia z poważnych chorób przewodu pokarmowego takich jak Choroba Leśniowskiego-Crohna, zespół jelita drażliwego, hemoroidy a nawet nowotwory układu pokarmowego;

- wzrost energii i wytrzymałości organizmu;
- spadek złego cholesterolu
- zanik migren;
- wzrost odporności organizmu, a co za tym idzie zmniejszenie podatności na przeziębienia i grypy;
- zmniejszenie ryzyka zachorowalności na raka i choroby krążeniowe;
- polepszenie stanu skóry, zanik trądziku i wszelkiego rodzaju dolegliwości dermatologicznych;
- zanik wszelkiego rodzaju alergii pokarmowych i pyłkowych;
- ustąpienie problemów z astmą;
- ustąpienie chronicznych dolegliwości tj. zapalenia pęcherza, opryszczka itp.;
- zanik stresu przedmiesiączkowego i bólów miesiączkowych;
- polepszenie się masy kostnej a co za tym idzie zmniejszenie podatności na osteoporozę.

Psychiczny:
- poprawa koncentracji i pamięci;
- polepszenie się samooceny swojej osoby;
- zwiększenie się motywacji do działania i optymizmu do życia;
- wzrost szansy na wyleczenie się z depresji, fobii, kompulsywnego jedzenia i wszelkich nerwic;
- zwiększenie się świadomości swojego ciała i wszystkiego co nas otacza."

 


Słuchajcie - to, że oni tu piszą, że podstawą mają być zielone warzywa, to tak - z jednej strony fakt, bo zapewniają nam mnóstwo chlorofilu, ale z drugiej strony, nie musisz co chwila wcinać główki kapusty, czy garści szpinaku, bo w tym stylu życia (tak! w stylu życia! nie uznaję dla witarianizmu nazwy "dieta") chodzi o to, by słuchać siebie, własnego organizmu, bo my sami najlepiej wiemy na co w chwili obecnej mamy ochotę. A prawda jest taka, że Alani (frutarianka) jest osobą żyjącą tylko na owocach i tak samo czerpie korzyści z tego stylu życia jak osoby jedzące warzywka. Po prostu Skarby - jedni potrzebują więcej tego, inni więcej tego. Ja np w chwili obecnej mam ochotę na marchewkę i nie omieszkam polecieć teraz do kuchni i zajadać się jak Królik Buggs ;)

Słuchajcie siebie, bo to naprawdę najważniejsze! Ja bardzo dużo ostatnio pracuję ze sobą, dużo myślę, siedzę ze swoimi myślami, ćwiczę jogę, uspokajam się. Zaczynam pojmować że ciało i dusza to jedność, że nie można zajadając się hamburgerami i chipsami być spokojnym, radosnym człowiekiem tak samo jak jedząc surowiznę nie można zlekceważyć swojego ducha, bo niespokojny, poirytowany, pełen negatywów Duch nie będzie sprzymierzeńcem w walce o nasze zdrowie, będzie się domagał pod wpływem negatywnych emocji jedzenia "śmieci", a przecież chodzi nam o to, by ten styl życia stanowił dla nas coś o wartości holistycznej, obejmował i ciało i duszę. Pamiętaj o tym!

Jeszcze obiecałam Wam w tytule coś o mleku kokosowym:)



Kokos to prawdziwa studnia bogactw dla naszego zdrowia. Na wyspach Pacyfiku mówi się o nim – „lekarstwo na wszelkie choroby”. Mleko kokosowe jest bogate w aminokwasy i witaminę C. Jest dobrym źródłem tłuszczu, białka i cukru, a także kwasu foliowego, żelaza, wapnia, potasu i magnezu. Śmiało można powiedzieć, że jednym kokosem można by zastąpić całą aptekę. Pomaga on bowiem w wielu dolegliwościach, m.in. zapobiega chorobom wątroby, chroni przed osteoporozą, zmniejsza ryzyko chorób serca, poprawia trawienie oraz pracę jelit, poprawia poziom cholesterolu, wspomaga metabolizm, a także leczy i regeneruje tkanki. Natomiast woda kokosowa zawarta w sercu owoca ma takie właściwości jak napój izotoniczny i zawiera taki sam poziom elektrolitów jak nasza krew. Jest więc najlepszym sposobem na szybką regenerację po wysiłku sportowym! Jednak to nie koniec niezwykłych właściwości kokosa. Posiada on także odmładzającą moc. Składniki zawarte w tym owocu opóźniają procesy starzenia się skóry, a przez to pomagają utrzymać młody wygląd i pełnię sił witalnych! Dlatego kokos powszechnie stosowany jest w kosmetyce, głównie do produkcji kremów i specyfików do pielęgnacji twarzy.

(by dowiedzieć się więcej o kokosie - jak go obrać, z czym jeść, ile ma kalorii itd kliknij)

Ja osobiście  uwielbiam zmiksować w blenderze tę wodę z kokosa i banana:) wychodzi przepyszota! Naprawdę zapycha, daje energetycznego kopa i jest pyszne:) A już nie wspominając o ilości cudowności jakie wlewamy w siebie pijąc taką miksturę:)

Dbajcie o siebie Skarby i jedzcie surowe warzywka i owoce, bo są przepyszne i to SAMO ZDROWIE!
Buziaki:*

 

piątek, 4 maja 2012

*25 dla Duszy:)

Dzisiaj krótko, bo zagłębiam się w informacje o Buddyzmie.
Kilka razy już w swoim życiu podchodziłam do tego tematu, wiele razy przekonywałam się o tym, jak bliska jest mi ta religia.
Ale daleka droga jeszcze przede mną, ale nie mogę przestać czytać, czytać i czytać, oglądać, słuchać i myśleć!:))

Póki co, wrócę do przepisów, bo dzisiaj jadłam na obiad przegenialną sałatkę zwaną przez Natalie Rose
Suszonym Letnim Wyszczuplaczem


kilka liści sałaty
6-8 suszonych pomidorów
2 rzodkiewki
połowa czerwonej papryki
kukurydza z 1 kolby kukurydzy

słuchajcie - smakuje jak niebo! Przepychota:))

A wracając do Buddyzmu - informacja o "Śamatha" czyli o rodzaju medytacji który polega na skupieniu uwagi na obiekcie których jest 40.

"Śamatha (sanskryt), samatha (pali), szine (język tybetański) — jedna z podstawowych technik medytacji w buddyzmie, polegająca na utrzymywaniu w sposob ciągły uważności, poprzez skupienie na jakimś obiekcie, co prowadzi do uspokojenia umysłu.Nazwa pochodzi od sanskryckiego rdzenia "śam-" (spokój, uspokajać) i "(s)tha" (pozostawać).
Jest 40 możliwych obiektów medytacji (kammatthana):
  • 10 kasina – pathavi kasina (ziemia), apo kasina (woda), tejo kasina (ogień), vayo kasina (wiatr lub powietrze), aloka kasina (światło), lohita kasina (czerwony), nila kasina (zielony), pita kasina (żółty), odata kasina (biały), and akasa kasina (przestrzeń);
  • 10 asubha (dosł. "obrzydliwości") – spuchnięte zwłoki, sine zwłoki, ropiejące zwłoki, rozczłonkowane zwłoki, pogryzione zwłoki, rozrzucone zwłoki, posiekane i rozrzucone zwłoki, zwłoki poplamione krwią, zwłoki toczone przez robaki, szkielet;
  • 10 anussati ("przypomnienia") – przypomnienie cnot Buddy, przypomnienie Dhammy, przypomnienie cnot Sanghi, kontemplacja własnej moralności, kontemplacja własnej wolności, kontemplacja cnot, które pozwalają na zostanie bogiem, uważność śmierci, kontmplacja 32 nieczystych części ciała, uważność oddechu, przypomnienie pokoju;
  • 4 appamanna (bezkresne stany umysłu) – miłująca dobroć, współczucie, współczująca radość, spokój;
  • 4 arupa (bezpostaciowe kule) – kula nieskończonej przestrzeni, kula nieskończonej świadomości, kula nicości, kula ani postrzegania, ani nie-postrzegania;
  • 1 dhatumanasikara – analiza czterech żywiołów;
  • 1 aharepatikula – obrzydliwość jedzenia.
Medytacja samatha ma dawać trzy korzyści: szczęście w obecnym życiu, szczęśliwe odrodzenie i uwolnienie się od umysłowych skaz, co jest warunkiem uzyskania wglądu."

Wiecie co? Uwielbiam ten etap który przechodzę - to poznawanie siebie na nowo. Czuję się jak nowonarodzona!

A na koniec by Wasz wieczór był cudowny tak jak mój - uśmiechnijcie się do tego obrazka:)




A jutro o 16, jeśli słonko będzie świecić, zdarzy się coś niezwykłego:))
Całuję! 
:*


wtorek, 1 maja 2012

*22

śniadanie: szejk ze szpinaka, 2 bananów i kiwi
obiad: oczyszczająca sałatka z buraków(pisałam o niej już wcześniej)
przekąski: 2 jabłka, migdały, soczek z buraka, 2 marchewek, 1 jabłka i 5 plasterków zielonego ogórka

A generalnie to alergia mnie od wczoraj trzyma i jestem baaaardzo bylejaka.
Nie lubię siebie takiej, nieeeeeeeeeeeeeeeee lubię!

piątek, 27 kwietnia 2012

*18 Zespół drażliwego jelita, IBS

Skarby!

Tak jak opisałam już jakiś czas temu cierpię ja, moja dusza i brzucho przede wszystkim na Zespół Drażliwego Jelita.

"Zespół jelita nadwrażliwego jest wywołany zaburzeniami pracy jelit, nie ma związku z wadami budowy anatomicznej, obecnością guzów lub innych zmian chorobowych jelita, czy też nieprawidłowości biochemicznych.
Typowe dla IBS bóle brzucha są bardzo zróżnicowane pod względem intensywności i częstotliwości występowania. U niektórych pacjentów mają one charakter przewlekły lub często nawracający, podczas gdy inni odczuwają jedynie niewielki dyskomfort. Czasami chorzy opisują swoje dolegliwości jako ciągłe, tępe pobolewanie, na które nakładają się ataki ostrej kolki. Najbardziej typowo ból lokalizuje się w lewym dole biodrowym, jego umiejscowienie może być jednak zmienne. Częste skargi dotyczą bólu po posiłku, a wypróżnienie przynosi zwykle ulgę w dolegliwościach bólowych.
Zaburzenia rytmu wypróżnień w przebiegu IBS obejmują biegunki, zaparcia lub naprzemienne występowanie jednych i drugich. Biegunkę charakteryzuje oddawanie licznych stolców o niewielkiej objętości, często z domieszką śluzu, niedługo po posiłku. Oprócz tego pacjenci często skarżą się na uczucie niepełnego wypróżnienia i nagłe parcie na stolec. Liczba wypróżnień zwiększa się w czasie trwania miesiączki i podczas bólu brzucha. 
Chorzy na IBS mogą też zgłaszać szereg dolegliwości nie związanych z czynnością jelit, takich jak uczucie senności, bóle głowy i pleców, częstsze oddawanie moczu oraz nieprzyjemny smak w ustach. Zespołowi mogą także towarzyszyć objawy nie związane z przewodem pokarmowym takie jak choroba lokomocyjna czy zaburzenia miesiączkowania.
Ważnymi cechami charakterystycznymi zespołu nadwrażliwości jelita są: brak krwi w stolcu oraz ustępowanie objawów choroby podczas snu. Ponadto u chorych nie obserwuje się utraty wagi mimo przewlekłego procesu chorobowego."


Tyle takich "fachowych informacji" na temat tego zespołu.
Z mojego doświadczenia wygląda to tak - jesz, zaczyna boleć okrutnie, przewraca Ci się w brzuchu, głośnie burczenia, itd to norma, brzuch jest wielki jak balon, dyskomfort jest nie do opisania. Były już momenty, że już nie chciałam nic brać do ust, żeby uniknąć tego bólu, który dezorganizował mi życie.
Nie chciało mi się nic, ciągle bym spała, z domu się nie ruszałam, żeby nikt nie widział tego mojego brzucha to raz, a drugi aspekt - bolało przy każdym ruchu.


Dziś? Po 18 dniach na surowym?
Najlepszym komentarzem jest opinia mojej Mamy, która stwierdziła, że "ta dieta Ci służy" :)))
Roznosi mnie, chce mi się, dziś tyle czasu spędziłam na słonku, że ma spalony dekolt:)) jestem uśmiechnięta, pewniejsza, lepiej mi się koncentruje na nauce. Naprawdę jest cudnie! Ból mi nie towarzyszy tak jak do tej pory całe dnie. Dopada czasami jeszcze ból, brzuch reaguje różnie na dane produkty. Ja też się uczę co mogę, a co nie:))

Dziś na obiad była sałatka "Codzienne awokado" z książki pani Rose:)


1 dojrzałe awokado poszatkować/pokroić
kilka liści sałaty
2 pomidory
rzodkiewka
kminek, pieprz, 1 czosnek do smaku

Wszystko mieszamy w misce (im dłużej tym bardziej zrobi się kremowe przez awokado) i zajadamy:))

słuchajcie -  to było niesamowite!
rozpieszczone były moje kubki smakowe na dobre:))

mniaaaaaaaaam <3

Ale dziś też była przekąska wyjątkowa, bo pierwsze w tym sezonie śliweczki się pojawiły w moim brzuchu:))


mniaaaaaam <3

Ach no i co ważne Kochani - bardzo Wam polecam wykład który poprowadzi cudowna Alani Satori , a który to odbędzie się na naszej śląskiej ziemi już 22 czerwca:)) zgłaszajcie się, spotkajmy się tam i wyjdźmy bogatsi o więcej i więcej wiedzy o witarianizmie, frutarianizmie i zdrowym życiu w zdrowym ciele i spokojnym i szczęśliwym duchu:))


Dobra Kotki, ja uciekam na spacer wieczorny, nawdychać się tego cudownego wiosennego powietrza, a Wam życzę cudownego, spokojnego wieczoru!! :))


czwartek, 26 kwietnia 2012

*17 Natalia Rose oraz pyszna buraczana sałatka

Kochani!

Wyobraźcie sobie, że pochłonęłam książkę! Nawet nie wiem kiedy, jestem w szoku, że mi tak szybko zleciała:)

Mnóstwo informacji, moja prywatna biblia żywieniowa szczerze powiedziawszy:)

Najpierw kolejne moje cudowne notatki z tej książki - o tym który pokarm ma jaką częstotliwość energii życiowej:)


Chyba nie muszę dodawać nic do tego obrazka - wszystko widać.

Jedzcie surowe owoce i warzywa!!!!!!! :))

Z książki wzięłam też przepis na pyszną sałatkę oczyszczającą -

Potężna, oczyszczająca sałatka z buraka i pietruszki autorstwa Ibrahima "IBO" Gencaya z Raw Bakery.

Ibrahim jest genialnym "surowym" kucharzem! Tworzy pyszne ciasta czekoladowe i makaroniki. 
Więcej o tej firmie tutaj.


2 buraki (obrane i starte)
2 marchewki (obrane i starte)
3 pomidory (pokrojone w kostkę)
0,5 pęczka pietruszki (drobno posiekać)
0,5 cytryny (dla wyciśnięcia soku)
kminek
kurkuma
cebula
czosnek

Odstawić na 10 minut żeby się zamarynowała i osiadła we własnych sokach.

Sałatka jest przepyszna! PRZEEEEEEEEEPYSZNA! <3
Mega strzał w dziesiątkę!
Uwielbiam, naprawdę uwielbiam! <3 

Ja tymczasem wchodzę w internet poszukując książki p.t. "Zimna kuchnia" Metza Reinhold i Szameitat Hans, którą znalazłam dzisiaj w księgarni, jestem pod wrażeniem jej, ale cena robi niestety swoje;) szukam dlatego w internecie może jakiejś tańszej możliwości zakupu:) jakby ktoś widział - informować mnie! Ładnie proszę:)


A na chwilę obecną to przesyłam Wam milion trylion buziaków! ;*